O Fundacji

O Adopcji

Psy Do Adopcji

Ratuj z Nami

Kwota w PLN:
2016/03/16

Wstrząsający materiał – „Oddam psa. Byle gdzie byle pozbyć się problemu” czyli o warunkach adopcji

pies-lSpecjalista ds adopcji – to nowe pojęcie, które przy tak wielu organizacjach prozwierzęcych powoli wchodzi do codziennego słownika branży prozwierzęcej. Warunki adopcji, ankieta przedadopcyjna, wizyta adopcyjna, umowa adopcyjna. To niektóre hasła na widok których człowiekowi przychodzi na myśl: „a po cholere to wszystko? Chce dać domek a niedobra Fundacja nie chce mi dać pieska.” „No skandal skandal” – wtórują znajomi na facebooku. Dlaczego tak a nie inaczej? Pohamuj emocje (spróbuj) i czytaj dalej.

Znane portale ogłoszeniowe pękają w szwach od ogłoszeń psów poszukujących domów. Setki stron, tysiące ogłoszeń. Długotrwałe poszukiwanie pupila i szok, że aż tyle psów szuka domu. (kliknij w zdjęcie)

ogólne

 

Ogłoszenia dzielimy na:

– oddam byle komu byle gdzie czyli ogłoszenia osób prywatnych, dla których słowo odpowiedzialność czy sterylizacja są niepojęte. Najczęściej ogłaszane są szczeniaki – wszak suka się puściła a sterylizacja to okrucieństwo lub z niewiadomych powodów niepotrzebne już bo.(Kliknij w zdjęcie)

byle gdzie

– oddam za darmo rasowego pieska – czyli nielegalna sprzedaż psów bez rodowodów, gdzie najczęściej więcej informacji udzielają telefonicznie i okazuje się, iż za darmo to znaczy 600 zł

(kliknij w zdjęcie)

Darmowe rasowe

Raswy za darmo

– sprzedaż przyjaciela z hodowli. kat 1 czyli tzw gównostowarzyszenia czyli stowarzyszenia które pseudohodowcy zaczęli otwierać po wejściu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt czyli ogłoszenia: byle komu byle gdzie byle szybko dali gotówkę. Chętnie się targują i błyskawicznie sprzedają szczeniaki, kasa najważniejsza

gownoo

– sprzedaż przyjaciela z hodowli czyli niby super Związek Kynologiczny gdzie jak się okazuje Ci miłośnicy zwierząt nie są aż tacy święci jak się opisują. ( o tym za jakiś czas).

zkwp

– ogłoszenia psów ze schronisk/fundacji robione przez wolontariuszy.

Dziś poruszać tematu sprzedaży przyjaciół nie będziemy. To już było a kolejne będą wkrótce. Skupiamy się na ogłoszeniach osób prywatnych.

Diametralną różnicę widzę w psach ogłaszanych przez wolontariuszy a ogłoszeniach psów oddawanych przez – jak się okazuje – prymitywnych prywatnych ludzi.

Przede wszystkim zdjęcia, które nam – wolontariuszom zajmują dużo czasu bo musi być pogoda, bo musi być ujęcie bo musi być perspektywa i wiele innych musi. Te prywatne robione są komórką, byle jak byle gdzie a to co poza psami widać na zdjęciu pozostawia wiele do życzenia. Bród, smród, chlew, słoma i … szczeniaki.

bez tytułu

Treść ogłoszenia również się różni. Wolontariusz opisze dokładnie psa, jego zachowania, charakter, umiejętności. Wspomni również o wadach jaki i warunkach adopcji gdzie wymieni te straszne słowa (ankieta, wizyta, umowa) na widok których niektórzy dostają czkawki.

wolo

Wraz z grupą fajnych wolontariuszek postanowiłyśmy zrobić prowokację, która miała na celu udowodnienie jak ludzie oddają psy i dlaczego to my – wolontariusze jesteśmy tak a nie inaczej rozumiani przez niezbyt tolerancyjne i wyrozumiałe nasze polskie społeczeństwo.

Po co to zrobiłyśmy? Żeby otworzyć oczy tym, którzy poza własnym czubkiem nosa świata nie widzą. Pokazać jak wygląda świat adopcji od kuchni i z kim my również mamy do czynienia (bo dokładnie takie same postacie a nawet gorsze w które wcieliłyśmy się podczas prowokacji piszą/dzwonią do nas) .

Określiłyśmy więc siebie – internetową postać (jesteśmy prostym człowiekiem ze wsi, który trzyma psy na łańcuchu, robi błędy i chce pieska bo go kocha o czym napisał przecież) i grupę odbiorców – osoby prywatne w ogłoszeniach których nie użyto słowa „adopcja” – (to kolejna różnica pomiędzy osobami prywatnymi a wolo – dobór słów. Dla nas Adopcja to słowo jak najbardziej właściwe.).

Z podobnym lub tym samym słowem wstępu w wiadomości leciałyśmy po kolei jak się dało. Szczeniaki, 2,4 6 miesięczne, dorosłe psy mieszkaniowe czy nawet 12-14 latki, które się wysłużyły. Prosimy zapiąć pasy i zapraszamy w ciekawą podróż – do prawdziwego świata ludzkiej, polskiej empatii i traktowania zwierzęcia jak śmiecia.

 

Rozmowy były bardzo męczące. Na ponad 100 wysłanych maili otrzymałyśmy 4 (!!!) odmowy uczepienia psa na łańcuchu.  Cała reszta w ten sam deseń:

12803185_10205437176599967_1172855297296242289_n

12802932_10205436036291460_8953198219498794929_n

12801303_10205436036251459_7068781212224131860_n

12801105_10205432859372039_1072332531868640168_n

 

12799097_10205432721928603_6893727127702854314_n

10392501_10205442858462010_2452442874153143338_n

 

Byli też tacy, którzy bez względu na to gdzie pies trafi byli w stanie oddać swojego psa:

12472828_961582557244768_2210118287483027451_n

 

Albo tacy, którzy wręcz dopominali się odebrania psa zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami:

12799115_962364400499917_7134553113180408657_n

 

Wniosek nasuwa się sam:

Polska wieś – zacofana niczym ze średniowiecza – wciąż traktuje i traktować będzie psy jak rzeczy. Wiszące na łańcuchach, bez należytej opieki, nieszczęśliwe.

Nie damy rady uratować wszystkich psów, chociażby z tych z powyższych ogłoszeń. Nie damy rady zmienić świata, mentalności ludzi i ich podejścia do zwierząt.

Pies – najlepszy przyjaciel człowieka a traktowany jak śmieć. Osoby, które za wszelką cenę chcą się pozbyć zwierzęcia oddadzą go byle komu, byle gdzie i nigdy nie dowiedzą się co dalej się z nim dzieje. Z resztą, nie będzie ich to obchodzić. Jak będzie wyglądało życie tych którym szukają domu? Mniej więcej tak:

dogi

Źródło: http://www.dogi-adopcje.pl/images/staszek.jpg

sunia

sunia

Źródło: https://inspektoratdebica.files.wordpress.com/2012/06/pb050021.jpg

ru-0-r-660,660-n-6fad0c3a0acd5ed08970f745481afd66BFOteLnCpies

Źródło: http://t-eska.cdn.smcloud.net/s3/6/f/a/d/regionalna.prod/image/6fad0c3a0acd5ed08970f745481afd66BFOteLnC-pies.png/ru-0-r-660,660-n-6fad0c3a0acd5ed08970f745481afd66BFOteLnCpies.png

Część z nich trafi może dobrze, część zostanie skazana na ochłapy ze stołu i krótki łańcuch a część odebrana interwencyjnie. Wszystko przez głupotę ludzi, którzy pozbywają się problemów (czyt. psów) i nie interesują co dalej, bo pan w mailu napisał, że pies będzie miał dobrze. Gdyby tak banki kredyty dawali na podstawie maila i informacji w nich zawartych a nie stosu dokumentów potwierdzających słowo pisane … ehh, marzenie…

Jak zatem MY – wolontariusze schronisk/Fundacji jesteśmy odbierani przez społeczeństwo? Jak idioci! Przecież człowiek w mailu napisał, ze chce pieska wziąć (nie ważne czy na łańcuch, chce wziąć) a my nie wierzymy w to co napisał albo przywalamy się, że oddał starego psa do schroniska bo chce nowego i psa dać mu nie chcemy! Warunki adopcji, ankiety, umowy – w dupach się poprzewracało!

Na zakończenie – obiecujemy tu i teraz, że warunki adopcji pozostaną niezmienne i pozostaną na zawsze. Nasi podopieczni nie będą wydawani do adopcji osobom, które w mailu napiszą albo przez telefon powiedzą, że będą dbać i kochać. Na miarę naszych możliwości psy, którym obiecujemy, że nic już nigdy im się nie stanie oddamy tylko i wyłącznie w odpowiedzialne ręce. „Ręce” które nie tylko mailowymi wypocinami obiecają nam, że piesek będzie miał dobrze ale udowodnią to na miarę ich możliwości a naszych wymagań.

ps. zamieściłyśmy tylko część print screenów z wiadomościami. Resztą przeładowałybyśmy serwer.

MK