Psy do adopcji

Fundacja Mikropsy pomogła w ten sposób już ponad 500 psom znaleźć dom. Może Ty będziesz kolejnym domem stałym?

HAPPY

Wiek: 3 lat Waga: 3.5 kg

ochała go, mimo że nieświadomie krzywdził. Akceptowała warunki, w jakich mieszka. Nie marudziła przy jedzeniu, gdy pochłaniała spleśniały chleb z wodą, bo tylko to było do jedzenia. Ona i kilkanaście innych, które niepotrzebnie powołane na świat zamieszkały u chorego człowieka – zbieracza.
Gdy bolało nie cierpiała. Zaakceptowała to, co mógł jej dać człowiek, od którego ona jak i inne psy są uzależnione.
Mieszkała w kojcu, zbitym ze starych desek, wzmocnionych siatką tak, by żaden nie miał możliwości się wydostać. Albo w komórce bez dostępu do światła, która była zarówno sypialnią jak i nigdy niesprzątaną toaletą.
On opiekował się nimi na miarę swoich możliwości nie wierząc w to, że daje najwięcej i nikt inny lepiej tego nie zrobi. Samotny, stary człowiek i jego psy.
Niespodziewanie śmierć zapukała do jego drzwi. Umarł we śnie pozostawiając na pastwę losu kilkanaście żywych istot. Wiejska znieczulica po kilku dniach dała się we znaki. Rodzina się nie znalazła, a sąsiedzi nie zauważyli dramatu uwięzionych w pułapkach psów. Niewypuszczanych od kilku dni, nie jedzących, nie pijących. Przerażonych i nie pojmujących sytuacji w jakiej się znalazły. Zupełny przypadek sprawił, że w ostatniej chwili przyszła pomoc.
Happy – bo tak u nas dostała na imię – była najwierniejszą przyjaciółką. Wiedziała, że coś złego dzieje się z jej ukochanym panem. Przez kilka dni wiernie koczowała pod jego łóżkiem pilnując zimnego ciała człowieka, którego mimo wszystko kochała. Jak na psa przystało.
Wolontariuszki przeprowadzające interwencję miały bardzo duży problem, żeby wyjąć ją z ciemnego kąta łóżka, którego wiernie pilnowała. Co czuła gryząc i sikając pod siebie? Co myślała, gdy przerażona broniła się przed ludźmi, którzy przyjechali jej pomóc? Możemy się tylko domyślać …

Maleńka, kochana Happy. Z szelmowskim uśmiechem, który sierść układa na jej twarzy przebywa w domu tymczasowym. Jest bardzo delikatnym i wrażliwym psem. Na pierwszym miejscu stawia psa. Swojego psa, z którym mieszka, śpi i znakomicie się bawi szalejąc i brykając niczym szczeniak.

Człowiek – wydawać by się mogło, że mógłby dla niej nie istnieć. Kontakt z człowiekiem nawiązuje tylko i wyłącznie dzięki drugim psie dlatego HAPPY MUSI MIEĆ TOWARZYSTWO DRUGIEGO PSA.

W stosunku do swoich opiekunów w domu tymczasowym nawiązuje delikatny kontakt. Ale jest nieśmiała i wciąż nie wierzy, że człowiek może być fajny.

Potrafi zachowywać czystość, zostaje sama w domu, nie niszczy, nie piszczy. Lubi robić za niszczarkę – wyjątkowo smakuje jej papier 🙂

Spacery nie sprawiają jej radości. Jak najszybciej chce wracać do domu.

Happy potrzebuje od nowych opiekunów dużo czasu i cierpliwości. Gwarantujemy, że przy cierpliwym opiekunie jej metamorfoza będzie najpiękniejszym co można sobie wyobrazić.

Prosimy o przemyślaną decyzję.

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic
  • Dom bez małych dzieci
  • Konieczny drugi pies rezydentnnn
  • 515-992-305
  • mikropsydoadopcji@o2.pl

PIĄTKA

Wiek: 1.5 lat Waga: 7 kg

Zgłoszenia o pomoc docierają do nas zewsząd. Z każdego końca Polski. Ze schronisk, od wolontariuszy, od osób prywatnych. Ich ilość jest tak przerażająca, że pełnimy funkcję złego porucznika wybierając te, które są w największym niebezpieczeństwie. I tu pojawia się pytanie – który pies ma przyjechać do jednego, jedynego wolnego miejsca w domu tymczasowym. Najbardziej chciałoby się pomóc wszystkim, ale już jesteśmy realistkami i wiemy, że same świata nie zbawimy.
Piątka nie wiadomo jak i nie wiadomo skąd znalazła się w schronisku. To pies tzw przez nas 3 kategorii tej niewidzialnej. Tej najgorszej, kiedy nie radzi sobie z otaczającą go rzeczywistością. To pies, który nie nawiązuje kontaktu ze światem, popada w depresję, zamyka się w sobie i chce umrzeć. Panicznie boi się dotyku człowieka i krzywdy, której w życiu doznał zbyt wiele. Pies nie adopcyjny, który nie „sprzeda się” podczas wizyty chętnych na adopcję ludzi bo ludzie takich psów się boją. Z reszta, nie wyjdzie z budy, dostrzeżony zostanie dopiero przez wszędobylskich wolontariuszy albo uczciwych pracowników schronisk, którym naprawdę zależy na odsiadującym wyrok więźniu, a o których trudno.
Piątkę zobaczyłyśmy na filmie. Przerażenie i strach. Brak akceptacji schroniskowych warunków. Serce pękło, łzy popłynęły po policzkach. Za co? Czym zawiniła, żeby odprowadzić ją do takiego stanu? Dlaczego…! W takich chwilach chce się wyć. Pogrążyć w ciemności, nakryć kołdrą i zostawić wszystko w cholerę. Cierpienie tych psów jest naszym cierpieniem. A my garstka osób świata nie zbawimy.
I nadchodzi dzień, w którym przyjeżdża malutka kupka strachu. Nie widać oczy, nie widać pyszczka. Wszystko wciśnięte w kąt kontenera. Cichutko płacze, my razem z nią. Nie robimy nic na siłę. Czekamy bo czas i cierpliwość to zawsze podstawa.
W nocy, kiedy nic się nie dzieje, kiedy jest bezpiecznie wychodzi. Słyszymy stuk paznokci. Odgłos picia wody. Wyszła. Poznała mieszkanie, wróciła do swojej budy/kontenera.
Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Dotyk, który pokazują psy rezydenci, będące kiedyś w podobnym stanie już nie boli.
Otwiera się i zaczyna cieszyć życiem. Nawet nie wiecie ile radości przynosi nam podniesiony jej ogon i mielenie naszej skarpetki, którą znalazła gdzieś porzuconą.
Świat zmienia się dla niej diametralnie. Stoi otworem, ona sama jest gotowa na jeszcze większą zmianę, z korzyścią wyłącznie dla niej.
Takim psom warto pomagać. Jesteśmy świadkami pięknej metamorfozy. Dzięki takim działaniom zmieniamy świat na lepsze a merdający ogon początkowo zdziczałego początkowo psa to miód na serce i najlepsza rekompensata za wykonywaną pracę.

Piątka to 1,5 roczna, średniej wielkości (ok 7kg) suczka, która przyjechała do nas zaniedbana, wycofana i przerażona tak bardzo, że własny cień ją przerażał. Przez pierwsze kilka dni nie wystawiała nawet nosa z kontenera.
W domu tymczasowym sunia nabrała zaufania, zrozumiała, że człowiek może być dobry, a jego ręka nie krzywdzi. Piątka to bardzo mądra sunia, szybko się uczy. Początkowo z dystansem do innych psów, obecnie uwielbia psie zabawy i gonitwy. To pełen energii wesoły pies uwielbiający długie spacery.
Ładnie chodzi na smyczy , bez problemu jeździ samochodem. Ładnie zachowuje czystość w domu, a jeżeli zdarzy się wpadka to zawsze na podkład. Cały czas uczy się funkcjonowania w wielkim mieście.

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic
  • Dom bez małych dzieci
  • Może mieszkać z innymi psami
  • 512 892 640

MANIEK

Wiek: 5 lat Waga: 5 kg

Maniek to koło 5 letni piesek w typie spaniela tybetańskiego o wadze ok 5 kg. Maniek w domu nazywany Boo nie jest psem kanapowym. Potrzebuje sporej dawki ruchu. Jest energiczny, żwawy, wesoły, aktywny. Bardzo inteligentny, szybko się uczy. Jest indywidualistą, dumny, niezależny, uparty. Jest czujny i dość hałaśliwy. Uwielbia pieszczoty i przytulanie oraz spanie w łóżku lub na kanapie pod kocykiem. Pies wymaga systematycznej pielęgnacji sierści, częstego szczotkowania i wizyt u fryzjera. Potrafi chodzić na smyczy, bez problemu jeździ samochodem. Nie zachowuje w pełni czystości, czasami zdarza mu się znaczyć teren.

 

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic
  • Dom bez dzieci
  • Może mieszkać z inną suczką
  • Nie toleruje innych samców
  • 512 892 640

MAŁPKA

Wiek: 10 lat Waga: 2.5 kg

Kiedy coś się psuje oddajemy do reklamacji. Kiedy coś się starzeje wyrzucamy. Stare buty, przetarta pościel, kubek z ułamanym uchem, pies. Śmieci leżą wszędzie. Na śmietniku, czy obok kontenera, w lesie, na pustej wiejskiej drodze. Śmieci są brudne, zaniedbane, niepotrzebne nikomu. Zbędne przedmioty lub istoty żywe traktowane właśnie tak stają się niepotrzebne kiedy przestają spełniać oczekiwania człowieka. Nie działają, chorują, śmierdzi im z pyszczka albo nie pasują do wnętrza. Niektóre z tych „śmieci” oddychają, czują, bije im serce. Są przerażone, skołtunione, pełne pcheł. Kuleją ledwo człapiąc albo leżą bez ruchu zziębnięte, opadłe z sił po długiej tułaczce. Trędowate, wyganiane z obejścia gdy próbują napić się wody ze starej miski leżącej na podwórku. Silny kop, wrzask albo cios przedmiotem. Śmieci są niepotrzebne, śmieci się przegania.
Małpka należy do takich właśnie śmieci. Znaleziona na wiejskiej drodze, przerażona w stanie koszmarnym. Z wypadającymi aż czarnymi zębami, kulejąca, zapchlona tak, jakby wszystkie pchły świata urządziły sobie sielankę na jej maleńkim niespełna 3 kg ciałku.
Mimo starań wolontariuszy właściciel się nie zgłosił. Ciekawe dlaczego…
Na szczęście nie opuściła jej radość życia. Bardzo szybko zaaklimatyzowała się w domu tymczasowym, wskoczyła na kanapę dała nakryć kołdrą i zasnęła.

Małpka jest typem psa, który kocha wszystkich lecz po chwili. Co prawda krótkiej ale nie od razu wskakuje każdemu na kolana. Jest wszędobylska, świetnie radzi sobie na spacerach. Absolutnie nie jest typem leżącej przed telewizorem i oglądającej seriale babci. Ładuje się na kolana a łapką każe drapać za uszkiem albo nakryć kołdrą. Bo Małpka uwielbia spać na podusi, blisko człowieka.

Nie zachowuje jeszcze czystości, jest wciąż w trakcie nauki. Ale idzie jej coraz lepiej. Potrafi chodzić na smyczy, zostaje sama w domu, nie niszczy, nie piszczy. Bardzo dobrze dogaduje się z innymi psami, nie jest konfliktowa.

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic,
  • Dom bez małych dzieci,
  • Konieczny zabieg u stomatologa
  • POLECANA DLA STARSZYCH OSÓB
  • 515-992-305 (w godzinach 17-20)
  • mikropsydoadopcji@o2.pl

MOKKA

Wiek: 0.5 lat Waga: 5 kg

Sunia ok 3 miesięczna szuka domu. Porzucona w lesie, pozostawiona na pewną śmierć. Bez matki, bez opieki w samotności skazana na głód i cierpienie…

Nie wiemy jakiej będzie wielkości – na pewno nie będzie mikropsem. Przyjmujemy, że wyrośnie na minimum średniego psiaka.

Bardzo mądra, ciekawska, rezolutna. Karna, posłuszna jak na swój wiek. Błyskawicznie się uczy.

Kochana, rozkoszna, słodka. Do zacałowania.
Zawsze ma strasznie dużo spraw do załatwienia: musi pozbierać wszystkie śmieci z podłogi, zachęcić wszystkich do zabawy, posmakować liście, przeczytać smsy na trawie, obgryźć kokardki z kapcia a na koniec tam gdzie stoi zrobić siku.

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic,
  • Dom bez małych dzieci,
  • uczestnictwo w zajęciach typu psie przedszkole aby pod okiem specjalistów wychować ja na dobrego, nie sprawiającego problemów psa,
  • Wypełnienie ankiety i sterylizacja w odpowiednim wieku.
  • 515-992-305 (w godzinach 17-20)
  • mikropsydoadopcji@o2.pl

LATTE

Wiek: 0.4 lat Waga: 4 kg

Sunia ok 3-4 miesięczna szuka domu. Porzucona w lesie, pozostawiona na pewną śmierć. Bez matki, bez opieki w samotności skazana na głód i cierpienie…

Nie wiemy jakiej będzie wielkości – na pewno nie będzie mikropsem. Przyjmujemy, że wyrośnie na minimum średniego psiaka.

Bardzo mądra, ciekawska, rezolutna. Karna, posłuszna jak na swój wiek. Błyskawicznie się uczy.

Kochana, rozkoszna, słodka. Do zacałowania.
Zawsze ma strasznie dużo spraw do załatwienia: musi pozbierać wszystkie śmieci z podłogi, zachęcić wszystkich do zabawy, posmakować liście, przeczytać smsy na trawie, obgryźć kokardki z kapcia a na koniec tam gdzie stoi zrobić siku.

Uwagi:

Warunki adopcji

  • Adopcja na terenie Warszawy i bliskich okolic,
  • Dom bez małych dzieci,
  • uczestnictwo w zajęciach typu psie przedszkole aby pod okiem specjalistów wychować ja na dobrego, nie sprawiającego problemów psa,
  • Wypełnienie ankiety i sterylizacja w odpowiednim wieku.
  • 515-992-305 (w godzinach 17-20)
  • mikropsydoadopcji@o2.pl

MERKA (nie do adopcji)

Wiek: 2 lat Waga: 5 kg

Zawsze zastawiamy się co kieruje człowiekiem, który bezbronną istotę żywą skazuje na śmierć i potępienie. Czy winą psa, przyjaciela na dobre i złe jest to, że człowiek potwór jest egoistyczną, kłamliwą bestią? Dlaczego Bogu ducha winny pies tak bardzo boi się dłoni, która chce mu pomóc i kojarzy ją ze złem. Czy dotyk musi boleć? Nie. Pod warunkiem, że dobre serce jest cierpliwe i naprawia wyrządzoną przez innego człowieka krzywdę. Najczęściej wygląda to tak, że kiedy pies jest uroczym szczeniakiem wprawia w zachwyt każdego. Słodziak, któremu można zrobić wszystko, przytulić, podrzucić, pobawić się jak zabawką, dać dzieciom, żeby nie zawracały dorosłym głowy. Wyrzucić na podwórko, niech siedzi pod drzwiami i tęskni. A kiedy człowiekowi nudzi się odpowiedzialność wywozi do lasu i odjeżdża nie oglądając się za siebie uprzednio kijem czy ręką daje do zrozumienia jaki jest okrutny. Zagubiony, poobijany i nieszczęśliwy pies traci zaufanie i boi się nawet tych, którzy karmią czy w jakikolwiek inny sposób próbują mu pomóc.
Takim psem jest właśnie Merka. Sunia, która znalazła się w środku lasu znikąd. Nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał. Uciekała, nie dawała do siebie podejść. Co gorsza groziło jej „schronisko” gdzie pies jest tylkopsem co upoważnia go do brodzenia we własnym gównie i jedzenia starego spleśniałego chleba. Ot, taka opieka nad żywą istotą.
Kilka tygodni zajęło budowanie zaufania. Dzielne wolontariuszki nie pozwoliły, żeby Merka zmieniła życie na gorsze i zgłosiły sunię do nas. Próby jej oswojenia spełzły na niczym. Pomogła dopiero klatka pułapka do której cwana Merka na szczęście weszła. Gdy zapadnia się zamknęła jej los odwrócił się o 180 stopni. O czym maleńka jeszcze nie wiedziała.
Grzecznie i potulnie znosiła wszystkie czynności, które towarzyszą każdemu psu w domu tymczasowym. Smycze, szelki, kanapę, zabiegi pielęgnacyjne oraz wędrówki po weterynarzach. Powoli oswaja się z miejskim hałasem, uczy, że człowiek jest fajny.

Uwagi:

NIE DO ADOPCJI – w trakcie socjalizacji

    ŻULIA (nie do adopcji)

    Wiek: 10 lat Waga: 3 kg

    Uwagi:

    NIE DO ADOPCJI – w trakcie diagnostyki