O Fundacji

O Adopcji

Psy Do Adopcji

Ratuj z Nami

Kwota w PLN:
2015/07/19

Mazowieckie: agresywny pies pogryzł wolontariuszkę Fundacji Mikropsy !

8775c29c-f756-4ba5-ade0-dd83ac98aa2c„Nie miałam szans się obronić. Pies atakował moje ręce, próbował zaatakować twarz. To cud, że mu się nie udało.” relacjonuje wolontariuszka opiekująca się kilkunastoma psami w podwarszawskiej miejscowości, która wczoraj przeżyła starcie z agresywnym zwierzęciem.

„Nigdy nie była agresywna aż do wczoraj kiedy wstąpił w nią diabeł. Mam pogryzione i opuchnięte ręce, nie mogę wykonywać podstawowych czynności w domu.” Opiekunkę czeka długie leczenie nie tylko ran fizycznych ale przede wszystkim psychicznych. „Nie wiem czy kiedykolwiek zaufam psu. Ból i cierpienie jakie odczuwam po wypadku na długo pozostaje w mojej pamięci…” Agresywnego psa czeka 15 dniowa kwarantanna, później lekarz weterynarii zadecyduje co będzie z nim dalej.

NIE PRZESTAWAJ! CZYTAJ DALEJ!

12072012624

—————————————————————————————————————————————–

Przeczytaliście? Pierwsze odczucia? „O rany, ale biedna Pani. Co za agresywny pies! Stwarza niebezpieczeństwo dla innych ludzi i naszych dzieci – uśpić!”

Sytuację powyżej opisałam tak, jak opisałaby ją większość dziennikarzy. Tak pismaki. żądne sensacji, komentarzy i lajków zawsze przedstawiają zdarzenie. Człowiek ofiara, pogryziony biedaczek… i zawsze ten niedobry pies, który zranił „niewinnego” człowieka!

Zdjęcia agresywnego psa? Wzięłam z Internetu z tej strony, gdzie przy okazji czytam o wielu przypadkach pogryzień ludzi BEZ JAKIEJKOLWIEK ANALIZY SYTUACJI wykonanej przez osobę, która się zna – behawiorystę, szkoleniowca, kogokolwiek byle nie dziadka czy rzecznika Komendy… http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/383439,Agresywny-pies-pogryzl-20miesieczne-dziecko  ) Takie najgroźniejsze, żeby ludzie się bali i sensację przeczytali. Rany po ugryzieniu? Też naciągane wzięte z google.pl.  Moje rany- te prawdziwe wyglądają tak:

11147042_852748958128129_8226850560965750639_n

11665412_852748938128131_607414744367563728_n

11147042_852748958128129_8226850560965750639_n

 

Oczywiście że bolą a ból przeszkadza w wykonywaniu wielu czynności ale poboli poboli i przestanie….

A jak było naprawdę?

Do zdarzenia doszło wczoraj. Główną bohaterką jest Rasta – ok 10 kg sunia przebywająca w Wakacyjnym MikroOśrodku. Sunia, która dotychczas miała kontakt ze stadem psów, zbieraczem i syfem w jakim mieszkała. Zabrana ze skandalicznych warunków rozpoczęła nowe życie w Fundacji Mikropsy.

988590_1005675126132280_7056160163291566599_n

11236430_1005682589464867_6299252083466260143_n 11057777_1005683306131462_7189743654991487348_n

Wczorajszy dzień a właściwie wieczór. Nadchodzi burza. Zaczynam chować wszystkie psy. Na terenie pozostaje tylko Rasta która zaczyna się trząść ze strachu. Bum! Trzask! Grzmoty nawalają z każdej strony. Próbuję ją złapać, ucieka. Przerażona wchodzi w szparę za tarasem. To moja jedyna szansa, żeby ją złapać. W przeciwnym wypadku ucieknie daleko daleko i tyle ją zobaczę. Świadoma co może się stać zasadzam się na nią i łapię. Rzuca się, wije i gryzie. Czuję jak rozpruwa mi skórę. Raz w jednej za chwilę w drugiej ręce. Niosę do domu, wsadzam do domu. Bólu jeszcze nie czuję. Jest bezpieczna a to dla mnie najważniejsze.

ANALIZA SYTUACJI ZACHOWANIA PSA , której ZAWSZE brakuje gdy pismaki opisują sytuacje a śledczy badają zdarzenie!

Grzmoty i nadchodząca burza przerażały Rastę – to raz. Dwa – złapałam ją niespodziewanie, znienacka – kolejny stres. Co miała robić gdy była mega mega przerażona? Broniła się – to normalne. To, że mnie pogryzła było TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJĄ WINĄ! Mogłam odpuścić i nie łapać jej. Mogłam, ale złapałam, spodziewając się tego co się stanie bo ZNAM ZACHOWANIE PSÓW w przeciwieństwie do ludzi, którzy zostają pogryzieni przez psy a pismaki szybko łapią temat. Oczywiście miałam szczęście, że skończyło się na prawie niewidocznych aczkolwiek już bolących śladach. Gdyby był to duży pies byłoby znacznie gorzej. Do dużych się nie „tykam” bo się na nich nie znam – taka prawda.

NIE WIERZCIE w to, co piszą portale internetowe szukające sensacji. Nigdy nie zauważyłam, aby ocenę sytuacji pozostawić behawioryście czy szkoleniowcowi. W ogóle nie ma oceny sytuacji!  Zawsze człowiek, który został pogryziony ją ocenia a zna się na zwierzetach tak jak ja na … fizyce kwantowej! Mało tego – oceniający sytuację nigdy nie czuje się winny… A ja czuję. Bo w większości przypadków wina zawsze stoi po stronie dorosłego, czy rodzica który nie upilnował dziecka, które w efekcie swoich działań zostało zaatakowane przez psa a nie samego, spowokowanego CZYMŚ psa.

Zdrowe psy nie atakują bez powodu (chore mogą sygnalizować, że coś je boli, wszak nie powiedzą…). Stres, nieodpowiednia mowa ciała człowieka, łańcuch, choroba, ból (tak tak! psy też boli!), obrona przed patykiem wsadzanym do ucha i wiele wiele innych. To ludzie atakują bez jakichkolwiek podstaw bo np. nie mają co robić i sobie kogoś teraz pobiją bo tak.

Najczęściej jako najbardziej niebezpieczne przedstawiane są amstafy i inne TTB. Czy słusznie? Nie sądzę. Ratlerek czy york też potrafi nieźle potargać naszą nogawką. Ale to jest śmieszne bo tak fajnie wyglądał. Kundle na wsiach gryzą notorycznie gdy muszą obronić się przed łopatą wypierzaną prosto w głowę wisząc na łańcuchu. Czy są winne? NIE ! Dlaczego nikt nie opisuje takich zdarzeń? Zawsze tylko te duże są agresywne i tak właśnie są postrzegane przez nasze społeczeństwo…

Tak apropos amstafów i każdej innej tej mega agresywnej rasy!

aacc1ccc2ff1ff8a109ca3316dcf8511,62,37

 

 

KWARANTANNA 

Kwarantanna to 15 dniowa obserwacja psa w klatce u weterynarza (lub schronisku!). Co następuje – pies jest wsadzany do nowego otoczenia, do nowych zapachów z dala od swojego domu. Siedzi skulony w kącie i drży ze strachu. Albo – podczas kiedy był puszczany luzem nagle ogranicza się jego świat do klatki 2 x 2 . I obserwuje jego zachowania …

Jak myślicie? Jak pies będzie się zachowywał? Będzie szczęśliwy czy raczej przerażony?  ja Wam powiem – w wielu przypadkach będzie „zesrany ze strachu”. Będzie próbował się bronić, będzie gryzł ze strachu. I wtedy dostanie łatę agresora. A co zrobi weterynarz, który nie jest behawiorystą? (czy psychiatrą jest internista? nie sądzę. I dokładnie tak samo jest w przypadku psów u weterynarza na obserwacji) Jak piesek go ugryzie gdy będzie wyciągał do niego rękę to wpisze w papiery – konieczna eutanazja z powodu agresywnych zachowań. (niejednokrotnie przerażony pies dostał wyrok od człowieka, który zajmuje się leczeniem a nie naprawianiem psychiki psów).

Przykład historii gdzie głównym tematem był uwaga! pies ludojad! Zamknięty na kilka miesięcy/tygodni ze zmarła w mieszkaniu żywił się jej ciałem. A co miał robić? Był głuchy, nie wychodził na spacery, nie miał pożywienia a rodzina czy sąsiedzi zmarłej od kilku miesięcy nie utrzymywała z nią kontaktu bo nie. Ludzie też mają silną wolę przetrwania i w sytuacjach kryzysowych jedli swoje zwłoki (obejrzyjcie film pt. „Dramat w Andach”).

Tak więc pies ludojad stał się dzięki pismakom, marnym dziennikarzynom, którzy mieli w dupie psa orzekli go najniebezpieczniejszą sensacją Pabianic. Pies przebywał w schronisku pod którym ustawiała się kolejka niczym w zoo. Każdy chciał obejrzeć psa ludojada.

http://www.expressilustrowany.pl/artykul/3825987,pies-zjadl-swoja-pania-makabra-w-centrum-pabianic-zdjecia,id,t.html

http://www.se.pl/wiadomosci/polska/zabija-psa-ludojada-z-pabianic-ktory-zjadl-matke-aktorki-z-czesc-tereska_589394.html

Tu natomiast informacja w artykule – kto będzie oceniał stan psychiczny psa. Nie, nie psychiatra (behawiorysta/szkoleniowiec) ale internista! (czyli weterynarz)

http://www.fakt.pl/Groza-Amstaff-zjadl-swa-pania,artykuly,96974,1.html

Moim zdaniem kwarantanna sprawdzała się kiedyś w czasach gdy pies był obserwowany głównie pod kątem wścieklizny, której na szczęście prawie już nie ma.  Teraz obserwacja nie przynosi spodziewanych efektów…

Dlatego też Rasta nie pójdzie na żadną obserwację do weterynarza. To my naprawiamy psy, ich zranioną psychikę i wiem z doświadczenia, że za miesiąc ten pies będzie największym przytulakiem świata, mimo wczorajszego mikroincydentu. I wcale się jej nie boję, wręcz kocham jeszcze bardziej bo wiem jak cudowną sunią będzie w dobrych, odpowiedzialnych rękach nowych opiekunów po przygotowaniu do adopcji.

Reasumując – w takich przypadkach jedyną wadą zwierząt jest to, ze nie potrafią mówić. To że nie mogą się obronić przed zeznaniami człowieka, którzy po prostu kłamie przedstawiając zawsze siebie jako ofiarę. Biedny człowiek, przecież on tylko chciał poprawić psu wiszącemu całe życie na łańcuchu pełną miskę a ten niedobry agresor się na niego rzucił!

Kupując pralkę czy lodówkę otrzymujemy instrukcję obsługi. Uczymy się obsługi pralki na podstawie instrukcji. Popsujemy – wzywamy fachowca, który naprawia.

Zabierając psa do domu nie mamy o nim zielonego pojęcia. Nie mamy instrukcji obsługi – uważamy się za specjalistów bo mieliśmy jednego pieska który jak ziewał to bolał go brzuszek (sic!) i ciocia miała też pieska, więc znamy się na pieskach. Gdy piesek się popsuje nie wzywamy fachowca (szkoleniowca) tylko próbujemy sami, psując jeszcze bardziej. Gdy ugryzie przytulamy, głaszczemy po główce i spokojnym głosem mówily : „Niedobry piesek, nie można gryźć Pańcia, a fuj fuj” – co jest karygodnym błędem ale mało kto o tym wie bo skąd?! W przeciwieństwie do pralki psa już nie naprawiamy tylko wywalamy, oddajemy do schroniska i bierzemy następnego.

A później czytamy artykuły o pogryzionych przez agresywne psy poszkodowanych bohaterach ludziach…

A to „agresor” Rasta już u nas z drugim pewnie też agresorem Lubą gdyby bała się burzy a ja z zaskoczenia złapałabym ją za skórę i niosła do domu…

IMG_7708

 

MK